amherst memorial service

Marian Farafoszyn

Marian Farafoszyn






Celebration of Life


Family and friends are warmly invited to join us as we remember and celebrate Marian’s life.


Sunday, September 27, 2026
2:30 - 5:30 PM
Delbrook Community Recreation Centre
Maple Room (take an elevator to the upper floor)
851 West Queens Road, North Vancouver, BC V7N 4E3
See on Google Maps

All who knew Marian are welcome.

If possible, please RSVP by September 20 by text to Malgosha at 604-339-3623 to help us with planning.




a Photo of Marian Farafoszyn


Obituary for Marian Farafoszyn

January 24, 1949 – August 6, 2026


It is with tremendous sadness that we share the passing of our tata, Marian Farafoszyn, on August 6, 2026. Our tata loved life and fought incredibly hard to live it. He was strong-willed, determined and independent, and right until the end, he wanted to do things for himself and live life on his own terms. He loved to dance and could happily dance all night long, especially with his daughters. When North Vancouver needed more men for the dancing events, he was there, enjoying himself and making sure the ladies had a dance partner.

He also had a great love for sports. He loved just about any sport involving a racquet, paddle and ball, and over the years played tennis, pickleball and, of course, ping pong. His love of ping pong really grew while living in Calgary, where he became part of a community of players and was always looking for opportunities to play and improve his skills. When he later moved to Vancouver and North Vancouver, he continued to seek out different places to play and found a community there as well. He was a great player and even taught himself how to play with both hands. Wherever he was, ping pong gave him a place to make friends, connect with people and feel that he belonged. He also loved soccer and enjoyed watching the game. One of his favourite current Polish players was Robert Lewandowski, whom he loved to watch play.

He loved to laugh, tell jokes, be a little cheeky, and make the people around him laugh too. We remember him putting on Masztalski, a Polish comedian, and sitting there laughing along with his jokes. Later, something would happen in everyday life that reminded him of one of those jokes, and he would tell it to us all over again.

Tata was also our family's wealth of knowledge when it came to natural remedies, vitamins and minerals. If something was bothering you, chances were tata had an idea about what you should take for it. He was always learning about different vitamins, minerals and natural approaches to health and was more than happy to share what he knew with the rest of us.

He was also a wonderful dziadek. He wasn't the kind of grandfather who just sat on the sidelines—he was a playmate. He would get involved, play with his grandchildren, have fun with them and enjoy being part of whatever they were doing. He loved his grandchildren dearly, and they brought so much joy to his life.

But more than anything, our tata loved his children. He was our biggest supporter, our biggest cheerleader and, at different times in our lives, our best friend. He wanted nothing more than for us to be happy and to do well in life, and he was always there when we needed him. He didn't have to agree with every decision we made to support us. His love was unconditional. He taught us to work hard, to be independent and to take care of ourselves, but he was also always there to catch us when we needed him. When we needed advice about life or matters of the heart, tata was the person we could turn to. He had an enormous heart, and we always knew how deeply we were loved.

Tata loved people, laughter, dancing, his family and simply being alive. He fought incredibly hard to stay with us for as long as he could, and we are so grateful for every year we had with him. There will never be another person quite like our tata. We will miss his humour, his advice, his stories, his strength, his support and, most of all, his love.

We love you, Tata. We miss you more than words can say.


divider


Z ogromnym smutkiem dzielimy się wiadomością o odejściu naszego taty, Mariana Farafoszyna, który zmarł 6 sierpnia 2026 roku.

Nasz tata kochał życie i niesamowicie mocno o nie walczył. Był człowiekiem o silnej woli, zdecydowanym i niezależnym. Do samego końca chciał wszystko robić sam i żyć na własnych zasadach. Uwielbiał tańczyć i potrafił przetańczyć całą noc, szczególnie ze swoimi córkami. Kiedy na potańcówkach w North Vancouver brakowało mężczyzn do tańca, tata chętnie się pojawiał, świetnie się bawiąc i dbając o to, żeby żadnej z pań nie zabrakło partnera.

Bardzo kochał też sport. Lubił właściwie każdy sport, w którym była rakieta, paletka i piłka. Przez lata grał w tenisa, pickleball i oczywiście w ping-ponga. Jego miłość do ping-ponga naprawdę rozwinęła się, kiedy mieszkał w Calgary. Tam stał się częścią społeczności graczy i zawsze szukał okazji, żeby grać i doskonalić swoje umiejętności. Kiedy później przeprowadził się do Vancouver, a następnie North Vancouver, nadal wyszukiwał różne miejsca, gdzie mógł grać, i tam również znalazł swoją społeczność. Był świetnym graczem i nauczył się nawet grać obiema rękami. Gdziekolwiek mieszkał, ping-pong dawał mu możliwość poznawania ludzi, nawiązywania przyjaźni i znalezienia miejsca, do którego naprawdę czuł, że należy.

Kochał również piłkę nożną i z przyjemnością oglądał mecze. Jednym z jego ulubionych współczesnych polskich piłkarzy był Robert Lewandowski, którego bardzo lubił oglądać na boisku.

Uwielbiał się śmiać, opowiadać dowcipy, trochę się przekomarzać i rozśmieszać ludzi wokół siebie. Pamiętamy, jak włączał Masztalskiego, polskiego komika, i siedział, śmiejąc się z jego dowcipów. Później, kiedy jakaś sytuacja z codziennego życia przypominała mu jeden z tych kawałów, zaraz opowiadał go nam od nowa.

Tata był również naszą rodzinną skarbnicą wiedzy na temat naturalnych sposobów dbania o zdrowie, witamin i minerałów. Jeśli komuś coś dolegało, można było być prawie pewnym, że tata będzie wiedział, co warto na to wziąć. Zawsze interesował się witaminami, minerałami i naturalnymi metodami wspierania zdrowia i bardzo chętnie dzielił się z nami swoją wiedzą.

Był też wspaniałym dziadkiem. Nie był dziadkiem, który tylko siedział z boku i się przyglądał — był prawdziwym kompanem do zabawy. Bawił się z wnukami, wygłupiał się z nimi i z radością uczestniczył w tym, co akurat robiły. Bardzo kochał swoje wnuki, a one wnosiły ogromnie dużo radości do jego życia.

Ale ponad wszystko nasz tata kochał swoje dzieci. Był naszym największym wsparciem, zawsze nam kibicował, a w różnych okresach naszego życia był również naszym najlepszym przyjacielem. Niczego nie pragnął bardziej niż tego, żebyśmy byli szczęśliwi i dobrze radzili sobie w życiu, i zawsze był przy nas, kiedy go potrzebowaliśmy. Nie musiał zgadzać się z każdą naszą decyzją, żeby nas wspierać. Jego miłość była bezwarunkowa. Nauczył nas ciężko pracować, być niezależnymi i radzić sobie w życiu, ale jednocześnie zawsze był gotowy nas złapać, kiedy tego potrzebowaliśmy. Kiedy potrzebowaliśmy rady dotyczącej życia czy spraw sercowych, to właśnie do taty mogliśmy się zwrócić. Miał ogromne serce i zawsze wiedzieliśmy, jak bardzo nas kocha.

Tata kochał ludzi, śmiech, taniec, swoją rodzinę i po prostu samo życie. Walczył niezwykle mocno, żeby zostać z nami jak najdłużej, a my jesteśmy ogromnie wdzięczni za każdy rok, który mogliśmy z nim spędzić. Nigdy nie będzie drugiej takiej osoby jak nasz tata. Będzie nam brakowało jego humoru, rad, opowieści, siły, wsparcia, a przede wszystkim jego miłości.

Kochamy Cię, tato. Tęsknimy za Tobą bardziej, niż potrafimy wyrazić słowami.






In Loving Memory









Condolence Messages







back to top


Fill out my online form.

 

back to top

Dignity. Respect. Simplicity.